LCDVF vs Z-Finder czyli porównujemy view findery

Dziś przetestuję dwa, bodajże najpopularniejsze view findery: wyprodukowany w Estoni LCDVF oraz amerykański ZFinder.

Do czego służy view finder?

View finder to wizjer, dzięki któremu możemy precyzyjnie obserwować obraz na wbudowanym w aparat monitorku.

Z racji wbudowanego szkła powiększającego urządzenia te są niezwykle pomocne podczas ręcznego ostrzenia obrazu. Na powiększonym przez lupę monitorze zdecydowanie łatwiej ocenić, czy ostrość ustawiona jest w porządanym punkcie, czy też nie bez używania przycisków powiększania obrazu. Niestety nie w każdej sytuacji. Łapiąc ostrość na obiektach wypełniających niewielki fragment kadru problem idealnego ustawienia ostrości nadal pozostaje.

Sesje filmowe przy mocnym, słonecznym świetle to druga sytuacja, w której view findery okazują się nieocenione. W takich warunkach po prostu nie widać na monitorku praktycznie nic. Po założeniu view findera sytuacja zmienia się diametralnie - wszystko widać naprawdę wyraźnie i można komfortowo pracować.

Trzecia korzyść ze stosowania view finderów to stabilność  aparatu podczas kręcenia. Przykładając urządzenia do oka dodajesz kolejny punkt kontaktu aparatu z twoim ciałem dzięki czemu redukujesz drgania.

W mojej ocenie view finder obok riga to najbardziej podstawowy element w jaki wart wyposażyć lustrzankę przeznaczoną do filmowania.

Testujemy LCDVF oraz ZFinder

Zacuto to amerykańska firma produkująca akcesoria do kamer znana ze świetnej jakości produktów i bardzo wysokich cen. Kilka miesięcy temu zamówiłem u nich ZFindera. Tydzień temu od polskiego dystrybutora LCDVF otrzymałem ich urządzenie do testów. Oba view findery przeznaczone są do aparatów wyposażonych w 3-calowe ekrany.

Jak wypadło porównanie? Zapraszam do lektury.

Cena i czas oczekiwania na przesyłkę
Rozstrzał cenowy między oboma produktami jest bardzo duży. LCDVF kosztuje 499zł brutto a koszty przesyłki wynoszą 15 zł. Za ZFindera trzeba zapłacić 395 $, koszty przesyłki wynoszą 75 $ i musimy się liczyć z koniecznością zapłacenia cła w wysokości około 200 zł. Suma wydatków wynosi więc około 1600zł. Jeśli prowadzimy działalność gospodarczą to fakturę za LCDVF możemy sobie wpuścić w koszty co dodatkowo obniża cenę urządzenia.

Dystrybutor LCDVF deklaruje czas wysyłki produktu w ciągu 24h od zamówienia. Ja na ZFindera czekałem ponad 2 tygodnie.

Zawartość opakowania
W pudełku LCDVF znajdziemy trochę więcej niż u konkurenta. Amerykański ZFinder dostarczany jest wraz ramką mocującą oraz smyczą. Estoński LCDVF ma dodatkową, drugą ramkę, miękkie, estetyczne etui oraz szmatkę do czyszczenia szkła. W przypadku obu urządzeń można dokupić dodatkowe ramki w podobnej cenie.

Sposób montowania na aparacie
W przypadku obu produktów w pierwszej kolejności musimy przykleić ramkę mocującą do obudowy aparatu. W przypadku ZFindera ramka wystaje jakieś 5 mm i po prostu wciskamy w nią okular. LCDVF mocowany jest magnetycznie do metalowej ramki. Pomimo, że to drugie rozwiązanie jest bardziej eleganckie to jednak ZFinder trzyma się mocniej aparatu i ryzyko przypadkowego odpięcia się jest mniejsze. Na szczęście oba urządzenia wyposażone są w smycze (możne je łatwo odpiąć) stanowiące zabezpieczenie przed zgubieniem urządzenia podczas filmowania w ekstremalnych warunkach.

Regulator dioptrii
ZFinder pozwala na korekcję dioptrii, LCDVF nie. Osoby z wadą wzroku mogą widzieć obraz przez LCDVF nieostry.

Obraz widziany przez urządzenie
ZFinder powiększa obraz trzykrotnie, LCDVF tylko dwukrotnie. Ta różnica jest wyczuwalna podczas ręcznego ostrzenia. To moim zdaniem najważniejsza różnica między oboma produktami, która może przełożyć się na jakość nagrywanego materiału. Gdy przeglądasz nagrany materiał filmowy na komputerze i stwierdzisz,  że dana scena nie jest perfekcyjnie ostra zazwyczaj nie ma już szans na dubla.

To co jednak drażni w ZFinderze to konieczność dociskania oka mocno do okularu. W przeciwnym razie nie widać przez niego rogów ekranu, a co za tym idzie czerwonej kropki w prawym górnym rogu oznaczającej nagrywanie. LCDVF jest pozbawiony tej wady a dodatkowo okular wyposażony jest w miękką, syntetyczną gąbkę co daje zdecydowanie większy komfort podczas kontaktu z okiem. Guma w którą zaopatrzona jest końcówka ZFindera już taka miła nie jest a kontakt z okiem jest zdecydowanie mniej komfortowy.

Rozmiar, kształt, waga, wykonanie
ZFinder jest nieco krótszy, szerszy i cięższy (170 gramów) w stosunku do LCDVF (108 gramów). Moim zdaniem wygląda mniej zgrabnie niż LCDVF, ale to już kwestia gustu. Oba produkty wykonane są bardzo solidnie z dobrej jakości plastiku. W tej kategorii nie ma wyraźnego lidera.

Podsumowanie

Jeśli kwota 1600 zł nie stanowi dla ciebie bariery to kupuj ZFindera. Trzykrotne powiększenie obrazu w stosunku do dwukrotnego, jakie daje LDCVF jest naprawdę wyczuwalne i pomaga przy ręcznym ostrzeniu. Również jeśli nosisz okulary to zakup ZFindera z uwagi na możliwość korekcji dioptrii także wydaje się rozsądnym rozwiązaniem (z drugiej jednak strony za różnicę w cenie możesz sobie sprawić szkła kontaktowe gdyż LCDVF jest w pełni użyteczny od +1 do -4 :)

Jeśli twój budżet jest jednak ograniczony to z czystym sumieniem polecam LCDVF. Za 499 zł otrzymujesz naprawdę solidnie wykonany produkt, który bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Na tym forum możesz porozmawiać z użytkownikami tego sprzętu.

Bez względu na to co wybierzesz komfort pracy i tak się znacznie podniesie. View finder to obowiązkowy element wyposażenia każdego filmującego lustrzankami.

Poniżej zamieszczam jeszcze filmik porównujący oba urządzenia jaki znalazłem na Vimeo.

Kwestie bezpieczeństwa

Na koniec jeszcze mała przestroga. Pozostawiając aparat na słońcu upewnij się, że nie jest on zwrócony wizjerem w stronę słońca. Zdarzały się przypadki, że promienie słoneczne padające przez lupę view findera wypalały dziurę w wyświetlaczu aparatu. Pozostawienie aparatu obiektywem w stronę słońca także może mu zaszkodzić.

Podziękowania

Dziękuję dystrybutorowi LCDVF na Polskę za bezpłatne przekazanie egzemplarza urządzenia.

Podobne wpisy

6 komentarzy do wpisu “LCDVF vs Z-Finder czyli porównujemy view findery”

  1. rafi napisał(a):
    16 Marzec 2010 o 10:52

    Widzę strona pada, udało się coś wkońcu samemu przetestować, czy ciągle copy/paste?

  2. Krzysztof napisał(a):
    16 Marzec 2010 o 11:04

    Dzięki rafi za bardzo konstruktywną krytykę. Ale chyba nawet nie przeczytałeś tego co napisałem.

    Oba produkty samemu testowałem. Zdjęcia są również mojego autorstwa.

  3. wielki fotograf oi napisał(a):
    18 Marzec 2010 o 02:19

    No nic to, z-finder odpada, bo cos sie wydaje ze ta cena to chyba za monopol, ktory juz i tak przelamany. A nie bede wydawal fortuny w takim przypadku, tylko po to aby ogladac zdjecia w jasny dzien. Biore lcdvf, wady wzroku i tak nie mam. Chyba ze jeszcze jakies inne (dostepne) view findery na rynku sa?

  4. Lukasz NB napisał(a):
    26 Czerwiec 2010 o 13:36

    Zastanawiam się nad zakupem, ale 500 zł za kawałek plastiku i jedną soczewkę i dwa magnesiki, to trochę przesada.

  5. Canon EOS 60D - pierwsze spojrzenie na filmowe możliwości | Inspired by Life napisał(a):
    26 Sierpień 2010 o 10:10

    [...] filmowa lustrzanka Canona. Swoją drogą ciekaw jestem czy możliwe będzie założenie jednego z viewfinderów do takiego [...]

  6. Spojrzenie na 60D | Polski serwis filmowania lustrzankami DSLR napisał(a):
    1 Wrzesień 2010 o 08:34

    [...] filmowa lustrzanka Canona. Swoją drogą ciekaw jestem czy możliwe będzie założenie jednego z viewfinderów do takiego [...]

Zostaw jakiś komentarz po sobie ;)